Walka o klienta to dziś chleb powszedni w branży modowej. W dobie cyfryzacji oraz dynamicznego rozwoju e-commerce przedsiębiorstwa z sektora fashion prześcigają się w udogodnieniach dla klientów, których celem jest nie tylko przyciągnięcie ich do salonu, czy zwiększenie sprzedaży online, ale również – a może przede wszystkim - zwiększenie ich przywiązania do marki. Uwzględnienie indywidualnych potrzeb konsumentów to absolutna konieczność. Rozwiązanie opracowane przez Edge One Innovations jest odpowiedzią zarówno na potrzeby konsumentów jak i sieci modowych. O szczegółach rozwiązania opowiada Mariusz Łobejko, Product Portfolio Director.

Stworzone narzędzie ma zrewolucjonizować rynek sieci modowych, na czym ma polegać ta rewolucja?

MARIUSZ ŁOBEJKO: Tworząc rozwiązanie postanowiliśmy przeprowadzić głęboką analizę zachowań konsumenckich i na jej podstawie stworzyć aplikację, która wykroczy funkcjonalnościami poza to, co oferują dziś aplikacje sprzedażowe sieci modowych. Współczesny konsument jest bardzo wymagający i bardzo skoncentrowany na sobie. Dziś większość z nas ma bardzo napięty grafik i oczywiście chcemy dobrze wyglądać, ale nie chcemy przy tym poświęcać zbyt dużo czasu na zakupy. Korzystając więc ze sklepu internetowego, przeglądamy określone modele, planując wizytę w salonie. To tzw. wstępne rozeznanie w ofercie określonej marki czy sieci. Sklep internetowy zyskał więc dodatkową funkcję. Już nie tylko sprzedaje, ale również pozwala klientom przygotować się do wizyty w salonie. Nasze rozwiązanie uwzględnia te zachowania klientów i idzie o krok dalej, upraszczając proces zakupowy i tym samym przywiązując klientów do danej marki czy sklepu.

O jakim rodzaju przywiązania mówimy?

MARIUSZ ŁOBEJKO: Załóżmy, że klientka ogląda nową kolekcję w sieci i zakłada, że z chęcią przymierzyłaby kilka sukienek, spodnie, kilka par butów i jeszcze trochę dodatków. Podczas wizyty w sklepie mierzy jednak tylko połowę z oglądanych online produktów, bo najzwyczajniej w świecie o drugiej połowie już zapomniała, nie mogła znaleźć modelu, rozmiaru lub produkty były niedostępne w danym sklepie.

To rzeczywiście się zdarza. Rozumiem, że Push notification marketing engine rozwiązuje ten problem…

MARIUSZ ŁOBEJKO: Rzeczywiście. Podczas oglądania produktów online możemy przy okazji zaznaczyć, które ewentualnie chcielibyśmy przymierzyć. Następnie, idąc na zakupy, wybrać w aplikacji sklep i określić godzinę naszej wizyty. Po wejściu do salonu i pokazaniu aplikacji, zostajemy zaprowadzeni do przymierzalni, gdzie czekają wybrane przez nas ubrania, specjalnie dla nas skompletowane i gotowe do przymierzenia.

Wygodne…

MARIUSZ ŁOBEJKO: Wygodne dla klienta i bardzo opłacalne dla sklepu, bo im więcej klient przymierzy, tym więcej kupi. Tą prawidłowość potwierdzają badania, które pokazują (5 Most Important Retail Industry Benchmarks for Fitting Rooms), że klienci korzystający z przymierzalni częściej dokonują zakupu, więcej kupują i zdecydowanie rzadziej zwracają zakupione towary.

Tworząc Push notification marketing engine zauważyliśmy coś jeszcze. Mianowicie, że technologia tak stara, jak wysyłanie powiadomień na smartfony dopiero teraz zaczyna robić furorę w marketingu ukierunkowanym na sprzedaż.

Chodzi o sms’y dotyczące promocji czy wyprzedaży?

MARIUSZ ŁOBEJKO: SMS jest ok, ale kosztuje i za jego wysłanie sieć musi zapłacić. Dodatkowo nie daje tak dużych możliwości personalizacji. Dlatego nasza propozycja to darmowa wiadomość z aplikacji w chwili pojawienia się klienta w centrum handlowym o treści np.: "Cześć Aniu, niedaleko jest nasz sklep, jeśli zdecydujesz się na zakupy, możesz liczyć na dodatkowy rabat 20%. Rabat jest ważny tylko do końca dnia."

Wyprzedaże to kolejna okazja do kontaktu. Wyobraźmy sobie, że rozpoczyna się wyprzedaż a nasz klient wcześniej korzystał z opcji przymierzalni, jednak kilku produktów nie kupił, chociaż bardzo mu się podobały np. z powodu ceny lub limitu zakupowego, który sobie założył.

Skąd wiadomo o powodzie odrzucenia zakupu? Czy jako użytkownik będę zostawiała takie informacje, musiała uzupełniać formularze, odpowiadać na pytania etc.?

MARIUSZ ŁOBEJKO: O nie, nie. Aplikacja ma ułatwiać a nie zmuszać do dodatkowych działań. Sklep z aż 80% dokładnością będzie wiedział, że dany model sukienki nie został zakupiony z powodu wysokiej ceny na podstawie analizy zakupów i wyznaczenia pewnych wskaźników. Jeśli podczas wyprzedaży sukienka będzie tańsza o połowę, to możemy wysłać kolejny darmowy komunikat o treści: "Aniu sukienka, którą mierzyłaś (nazwa i zdjęcie) od dzisiaj jest tańsza o 50%. Może warto przymierzyć ją jeszcze raz?"

Takie wiadomości to działanie dwutorowe, bo z jednej strony klient otrzymuje super rabat na zakupy, z drugiej sklep czy sieć za pomocą takiego prosprzedażowego powiadomienia, zwiększa prawdopodobieństwo sprzedaży. W przypadku dużych sieci może to znacząco wpłynąć na wzrost przychodów.

To wszystko brzmi naprawdę ciekawie…

MARIUSZ ŁOBEJKO: To nie wszystko. Myśląc o komforcie użytkowników aplikacji, postanowiliśmy stworzyć funkcję wirtualnej przymierzalni. Każdy klient będzie mógł stworzyć swoją trójwymiarową postać, takiego awatara, posiadającego jego twarz i proporcje, żeby mierzyć interesujące go stroje. Dodatkowo aplikacja będzie podpowiadała najbardziej pasujące dodatki i akcesoria z oferty sieci. Koniec końców, na jednym ekranie, użytkownik będzie mógł zestawić kilka wybranych przez siebie stylizacji i zdecydować, w którym zestawie najlepiej się prezentuje.

I co dalej? Jeśli nasze zachowania konsumenckie się zmieniają i odpowiedzią na nie są tak innowacyjne rozwiązania, co z generacją Z i ich potrzebami?

MARIUSZ ŁOBEJKO: Myślimy też o nich i na początek wprowadzamy możliwość powiadamiania znajomych i dzielenia się stylizacjami w kanałach społecznościowych. Jak powszechnie wiadomo światem współczesnych nastolatków jest smatfon. To ich najlepszy przyjaciel, a Instagram i Snapchat są ich kanałami komunikacji. W trakcie przymierzania danego modelu ubrania osoba otrzymuje powiadomienie „Podziel się ze znajomymi, co właśnie przymierzasz. Zrób selfie z przymierzalni i wrzuć na Instagram lub wyślij Snapa. Za pierwszy like otrzymasz dodatkowy rabat 10% na dzisiejsze zakupy".

Tutaj znowu mamy możliwość połączenia interesów sprzedawcy i klienta. W zamian za rabat, użytkownik zamieszcza zdjęcie, które posiada znak wodny, czyli ma charakter promocyjny.

A co w przypadku, jeśli konsument będzie miał dosyć przesyłanych wiadomości i wyłączy funkcję push lub w ogóle usunie aplikację?

MARIUSZ ŁOBEJKO: Oczywiście istnieje tego typu zagrożenie, jeśli użytkownik będzie otrzymywał ok. 40 powiadomień dziennie. To są minusy tego typu rozwiązań. Push notification marketing engine ma naprawdę wiele zalet, ale nie można przesadzić. Tutaj ważna jest rozwaga Brand managerów i ludzi bezpośrednio zajmujących się wdrożeniem tego typu rozwiązań.

Czy Push notification marketing engine działa już gdzieś produkcyjnie?

MARIUSZ ŁOBEJKO: Jesteśmy na etapie pierwszych rozmów z sieciami. Możemy się jednak pochwalić, że spotyka się ono z dużym zainteresowaniem.

W takim razie trzymam kciuki. Dziękuję za rozmowę.

MARIUSZ ŁOBEJKO: Dziękuję i zapraszam do kontaktu wszystkie firmy zainteresowane naszym rozwiązaniem (mariusz.lobejko@edge1s.com).



  • Edge One Solutions Sp. z o.o.
  • Postepu Street 14b
  • 02-676 Warsaw
  • Contact us